top of page
Szukaj

Praca z ciałem i układem nerwowym w różnych stylach przywiązania. Refleksje ze szkolenia

Praca również w ranach m.in. porzucenia.


Już dawno zauważyłam, że analiza “w głowie” nie daje zbyt wielu długotrwałych efektów w ogólnym funkcjonowaniu. Nie wpływa realnie na nasze wzorce, głębokie reakcje i nie przybliża do zmian.


Niestety, intelektualizacja bywa przekleństwem wielu dzieci z trudnych rodzin (DDA/DDD), które chcą sobie pomóc, ale z lęku… nadal tkwią głównie w swojej głowie.


Bez względu na to jak nazwiemy to, co się zapisało i odtwarza w naszym ciele i układzie nerwowym - analiza intelektualna będzie niewystarczająca.

Gdy nasz układ nerwowy działał i działa w rozregulowaniu, szczególnie kiedy doświadczył trudnych przeżyć - możemy mieć kłopoty z koncentracją, pamięcią, rozedrganiem, nadmiernym pobudzeniem lub wycofaniem i nieustannym zmęczeniem. Lub zamrożeniem, które jest skompresowaną ogromną energią.

Często symptomy traumy są mylone z objawami ADHD.


Rozregulowanie układu nerwowego może być bardziej lub mniej dokuczliwe, ale jedno nie ulega wątpliwości - stajemy się wówczas #niedostępni. Dla siebie i dla innych osób. Reagujemy z poziomu rozregulowania, a nasz intelekt w tym wola, mają bardzo ograniczone możliwości lub są zupełnie odłączone.


Nasza praca intelektualna odbywa się w korze nowej, czyli stosunkowo nowym tworze mózgu. Gdy układ nerwowy “zarządza”, że coś jest stresem (choć obiektywnie patrząc, może wcale nim nie być), pierwsza ulega odcięciu komunikacja właśnie z korą nową. Przełączamy się wtedy na starą, dobrą biologię, czyli te struktury mózgu, które wykształciły się bardzo dawno temu.


Aby więc praca intelektualna nad zmianą miała jakikolwiek sens, potrzebna jest najpierw regulacja układu nerwowego i umiejętność wyciszania.


Pokuszę się o powtórzenie jednego stwierdzenia z pierwszych wykładów ze studiów psychotraumatologii, a mianowicie: nie istnieje terapia traumy bez pracy z ciałem.


Przyznam, że z polskiej szkoły jak dotąd wiele się dowiedziałam o naturze traumy i neurobiologii. Lecz dopiero kolejne z 6-godzinnych spotkań i ćwiczeń, prowadzonych przez pochodzącą z USA terapeutkę Somatic Experiencing, pozwoliło mi poczuć ustrukturyzowaną pracę z ciałem i dało techniki, efektów których sama doświadczyłam.


Bo kiedy mamy do czynienia z traumą relacyjną, szczególnie z trudnym dzieciństwem naznaczonym chłodem, surowością, nadopiekuńczością, szantażem, odrzuceniem, porzuceniem lub zaniedbaniem (również psychologicznym), przemocą - dzieje się to często zanim tworzymy słowa. Te doświadczenia zapisują się głęboko i aktywują nasze ciała, emocje, umysł, choć możemy nie pamiętać dlaczego.

Moja podróż do spokoju, zdrowienia i wzrastania rozpoczęła się wiele lat temu, ale zbyt długo trwała w głowie. Dlatego dziś proponuję sobie i kobietom, z którymi się spotykam przede wszystkim łagodne doświadczanie i rozmowę wspartą psychoedukacją. Zamiast intelektualnych zmagań, które nie uwzględniają podświadomości i biologii.


Przede mną kolejne spotkania z ciałem.

I oczywiście nauka jak świadomie z nim pracować po różnego rodzaju trudnych doświadczeniach i z uwzględnieniem stylów przywiązania.


Ślę gorące pozdrowienia z mojej ulubionej wsi.

 
 
 

Komentarze


bottom of page