Czy te czasy są odpowiednie na zmiany zawodowe?

Nie zamierzam wzniecać Twoich lęków. Spójrzmy na dane, a potem poeksplorujmy możliwości.
Bezrobocie wzrosło. To fakt.
Część firm tnie koszty na różne sposoby. Nie tylko tnąc etaty.
Część pracodawców z kolei rozważa podwyżki. Ale przedsiębiorstwa tkwią w niepewności dotyczącej rozwiązań prawnych i podatkowych.
Zachwyt AI jeszcze panuje, lecz przy dobrych wiatrach i decyzjach „na górze” zmierza w stronę wykorzystania technologii pod pieczą człowieka. Część firm wprowadza małżeństwa AI z człowiekiem, inwestując w kompetencje pracowników.
Zapotrzebowanie na pracowników jest - na stanowiska blue collar albo eksperckie.
Nastroje samych pracowników wahają się od spokojnego podejścia do niepewności jutra i wizji zdominowania biznesu przez sztuczną inteligencję.
Dzisiejszy rynek pracy nie jest nawet tym sprzed 3 lat.
Dziś, jeśli zamierzasz brać udział w oficjalnie ogłoszonych rekrutacjach i wyróżnić się, potrzebujesz najpierw wykonać pewną pracę i poznać strategie zmiany pracy i jej szukania.
Bo konkurencja jest duża, a rynek wymagający.
Dlatego nie wystarczy po prostu wysłać kilku lub kilkudziesięciu CV. To CV musi odpowiednio Ciebie zakomunikować. W dalszych etapach procesu rekrutacyjnego potrzebujesz się dobrze zaprezentować. Ale to już inna opowieść.
Początek zmiany etatu na inny etat to: dobre planowanie i strategia poszukiwań plus dobre CV. A dobre CV to takie, które ma bardzo konkretne elementy struktury, dopracowaną treść i to coś, za co Cię zapamiętają (oczywiście w ten pozytywny sposób). (Tipy dotyczące CV, możesz zobaczyć na profilu na intagramie -> relacja wyróżniona "CV Tips")
Czy te czasy są odpowiednie na zmiany zawodowe?
Moment, w którym żyjemy jest do tego dobry.
Tak, za naszą wschodnią granicą toczy się wojna. Tak, kładzie się to cieniem na poczuciu bezpieczeństwa. Świat przyspieszył, tempo zmian jest ogromne i w najbliższych latach nie będzie mniejsze. Jeśli chcesz, aby lęk odebrał Ci możliwości podejmowania decyzji, nie czytaj dalej.
A czy to Twój moment na zmianę?
Powiedzmy sobie wprost: jeśli chcesz zmienić, ale nie masz siły wstać rano z łóżka – to Twoja strategia zmiany pracy będzie się zaczynała od odzyskania sił. Bo zasada ponownego wchodzenia na rynek pracy jest bardzo prosta.
Nie zmieniamy pracy, jeśli nie mamy sił.
Regenerujemy się tam, gdzie już jesteśmy. I zróbmy to z głową, nie czekając na nagłe spektakularne odmiany losu. Albo całkowity upadek zdrowia.
Wyjątkiem jest, gdy pracodawca się z nami żegna. Wtedy już nie ma wyjśćia i strategia obejmie także szukanie pracy na tzw. "przeczekanie".
Jak to się często zaczyna?
Czujesz denerwujące drapanie gdzieś w środku. Nieprzyjemne. A potem formujsz myśli:
„już dłużej nie mogę”,
„zaczynam się dusić”,
„niech mnie ktoś wypuści”,
„jeszcze jeden dzień tutaj i zwariuję”.
Słyszysz wołanie o zmianę. I to niekoniecznie musi być zmiana firmy.
Czasem wystarczy zmiana perspektywy, zmiana roli, części obowiązków albo zespołu.
Poznając swoje predyspozycje i potrzeby można wtedy pięknie zobaczyć, czego Ci brakuje, co wzmacnia Twoją motywację i daje satysfakcję, a niekoniecznie drenuje.
W ten sposób zaczyna się rewizję własnych zadań i negocjacje z przełożonym, jak je inaczej ułożyć lub zredefiniować Twoją rolę.
Niezdrowe miejsce pracy
Jeśli Twoje miejsce pracy jest krótko mówiąc niezdrowe, wtedy żadna zmiana w obrębie firmy nie zadziała.
Warto opracować strategię wyjścia w taki sposób, aby była optymalna dla Ciebie, przewidywała czas i przestrzeń na regenerację, i na znalezienie nowej pracy.
Uczulam też na deklarowane wartości firmy, czyli te, o których bardzo chętnie mówi. Zderz je z faktycznymi zachowaniami, które są w firmie prezentowane. Zrób to bez demonizowania.
Im większa firma, tym więcej różnych osobowości. Bywają też zwyczajnie nietrafione rekrutacje. Niemniej, patrz na statystyczną większość. A także na to, co jest tolerowane, akceptowane - jakie to zachowania, fakty, sposób komunikacji. To naprawdę wiele mówi.
Ładne slajdy i posty w social mediach to tylko marketing. A w marketingu mało jest prawdy, zaś więcej przemilczeń i malowania trawy na zielono.
Powiedzmy, że firma deklaruje transparentność. I nie ujawnia ich w swoich ogłoszeniach. A gdy na rozmowie pytasz o widełki na stanowisko, na które aplikujesz, za każdym razem dostajesz wymijające odpowiedzi.
Firma deklaruje szacunek. Ale managerowie mogą niemal bezkarnie ochrzaniać pracowników obrzucając ich inwektywami, robiąc niewybredne personalne uwagi lub zaniżając poczucie wartości jednego z pracowników przez wielokrotne krytykowanie na forum zespołu.
Organizacja deklaruje otwartość na osoby z niepełnosprawnością. Ale nikt nie zadbał o to, by naprawić windę, która zawiezie potencjalnego pracownika z niepełnosprawnością na piętro.
Budzi pytania, prawda?
Rozdźwięk w obrębie wartości jest zbyt duży
Tu mamy inną sytuację. Zarówno organizacja jak i pracownik przeobrażają się i dojrzewają.
W pewnym momencie życia istota ludzka zaczyna być bardzo świadoma, co jest dla niej ważne, a co nie i które z tych wartości dają pole do negocjacji, a które nie są negocjowalne.
Czasem wartości firmowe są na przeciwnym biegunie tych, wyznawanych przez pracownika. Wtedy pracownikowi bardzo trudno jest żyć w ramach takiej organizacji, nawet jeśli jest zdrowa.
I tu decyzja o zmianie może być trudna.
To są częste dylematy o treściach: świetne wynagrodzenie, całkiem fajni ludzie, niby wszystko ok, ale… prawie każdy dzień jest męczarnią.
Otoczenie i zatroskani bliscy nie pomagają, gdy dają dobre rady: „jakoś to będzie”, albo pytają: „o co Ci chodzi? Nie ma na co narzekać.”
Przykład: pracownik kocha stabilność, spokój i wtedy jest genialny w swojej pracy. Trafia do startupu, który jest chaosem jeżdżącym na kółkach. Niedojrzała organizacja, skrajne niedopasowanie (i tu pytanie o proces rekrutacji), ale fakt jest taki, że każda ze stron się męczy.
Lub: dojrzewający pracownik odkrywa, że najbardziej kocha w swojej roli niezależność i kreowanie, które naprawdę komuś służ. A przeobrażająca się organizacja kocha zmiany – z tym, że narzucane i opracowane odgórnie, w dodatku nadaje całości ciasne ramy proceduralne. Potrzeba niezależności i tworzenia, leży i kwiczy. Pracownik jest na prostej drodze do wypalenia.
Firma deklaruje work-life balance, ale przełożony kilka razy w tygodniu dzwoni do Ciebie po godziach, żeby omawiać sprawy służbowe. Albo pracujesz non -stop w nadgodzinach i nie wyłączasz telefonu na urlopie, bo mogą Cię potrzebować. Jeśli dyspozycyjność po pracy to Twój standard, a firma tego nie wymaga – ok. Jeśli to firma prezentuje takie zachowania i jest nacisk na zaangażowanie ponad Twój standard, wartości się rozjechały.
Warto też spojrzeć na pozostawanie w pracy, która nas nie satysfakcjonuje przez pryzmat dawnych doświadczeń w relacjach z rodzicami. To z domu rodzinnego wynosimy wzorce pozostawania w miejscach i relacjach, które nas nie karmią, a czaseme wręcz niszczą. Organizacje bywaja wówczas odzwierciedleniem tamtego środowiska i tamtej atmosfery, którą znamy i nieświadomie gramy znów swoją dawną rolę. Szczególnie kobiety pochodzące z domów dysfunkcyjnych, w których występowało uzależnienie mają tendencję do pozostawania w takich relacjach i pracach zbyt długo. A koszty psychiczne i fizyczne są olbrzymie.
Strategia wyjścia z obecnej sytuacji zawodowej
Dobra strategia zawsze wymaga spojrzenia głębiej i odpowiedzenia sobie miedzy innymi na pytania:
Czego potrzebuję teraz?
Czego potrzebuję w szerszej perspektywie?
Jak to osiągnąć w najlepszy możliwy dla mnie sposób i bez szkód dla wszystkich zainteresowanych?
Jak zadbać o bezpieczeństwo w tym procesie?
Co może sie nie udać?
Pamietaj jednak, że dobra strategia to połowa sukcesu. Druga połowa to mindset, który wpływa na determinację w działaniu.
__
Znasz dobrą strategię na szukanie pracy?
Wiesz, jak wygląda wystarczające CV i odpowiednia treść?
Nie masz pomysłu na to, co mogłabyś robić dalej, ale wiesz, że wyrosłać ze swojej dotychczasowej pracy?
Świetnie :) Możesz napisać trochę o sobie, z czym się borykasz na kontakt@dzielozycia.com
Odpisuję na każdy e-mail osobiście.
Serdeczności,
Patrycja z Dzieła Życia




Komentarze